Ściana stoi otwarta kilka godzin. Potem zamyka ją płyta OSB i nikt jej już nie zobaczy przez trzydzieści lat. Dlatego pytanie o piankę i wełnę prawie nigdy nie dotyczy pianki ani wełny.
Na budowie domu szkieletowego jest taki dzień, o którym nikt nie uprzedza. Konstrukcja stoi, dach jest kryty, w środku widać słupki ustawione co kilkadziesiąt centymetrów, a między nimi świeżo natryśniętą izolację. Ściana jest otwarta. Widać wszystko.
Ten widok trwa kilka godzin. Potem przychodzi ekipa, przykręca płyty i ściana zamyka się na trzydzieści lat.
Pytanie, które pada, i pytanie, o które naprawdę chodzi
„Pianka czy wełna?" to pytanie, które wraca u nas regularnie. Prawie nigdy nie dotyczy jednak pianki ani wełny.
Pod spodem siedzi coś innego, i to coś zupełnie rozsądnego: decyzję podejmuje się raz, sprawdzić jej nie sposób, a rachunek za pomyłkę przychodzi po latach. Nie da się odkręcić ściany w piątą zimę, żeby zobaczyć, czy pod oknem czegoś nie brakuje. Nie da się zmierzyć, czy izolacja przylega do drewna. Można tylko zauważyć, że dom jest chłodniejszy, niż powinien, i że rachunek nie zgadza się z obietnicą.
To nie jest przewrażliwienie. To trzeźwa ocena sytuacji, w której płaci się dużo za coś, co zaraz zniknie z oczu.
Sprawdziliśmy zdanie, które było nam bardzo na rękę
Przez lata w naszych materiałach stało zdanie, że wełna z czasem osiada i zostawia po sobie pustkę. Brzmi przekonująco, pasuje do naszej oferty i większość firm od pianki tak pisze.
Postanowiliśmy je sprawdzić, zanim powtórzymy je kolejny raz.
Nie broni się. Badania Instytutu Techniki Budowlanej pokazują osiadanie wełny w przegrodzie rzędu ułamków promila. Producenci deklarują dla swoich wyrobów klasę stabilności wymiarowej na poziomie poniżej jednego procenta. A dwa najgłośniejsze w ostatnich latach przypadki, w których ktoś po latach rozebrał gotową ścianę i pokazał, co jest w środku, po piętnastu i po osiemnastu latach, wcale osiadania nie potwierdziły. W jednym z nich izolacja była w bardzo dobrym stanie, a jedyna pustka, jaką znaleziono, była pod oknem. Czyli w miejscu, gdzie ktoś kiedyś jej nie dopchnął.
Piszemy o tym, mimo że wygodniej byłoby nie pisać, bo z tego wynika rzecz ważniejsza niż spór o materiał.
Winne jest wykonanie, nie materiał
Obie izolacje zawodzą w ten sam sposób i z tego samego powodu.
Wełnę trzeba dociąć i wcisnąć w każde pole między słupkami. Tam, gdzie docisk jest nierówny albo gdzie komuś spieszyło się przy oknie, zostaje pustka.
A pustka jest tym, co naprawdę robi szkodę, niezależnie od tego, czym ścianę wypełniono. W pustce powstaje mostek termiczny. W mostku skrapla się wilgoć. W wilgoci drewno gnije. To nie jest kwestia gustu, tylko przewidywalny ciąg zdarzeń, i zaczyna się on od kilku centymetrów, których nie widać.
Uczciwie: pianka też potrafi zawieść. Jeżeli wykonawca zaburzy proporcje mieszania składników albo rozcieńczy je wodą, warstwa potrafi skurczyć się o kilka centymetrów w ciągu dwóch dni. To nie jest zarzut wyczytany w internecie. Co do samego mechanizmu zgadzają się i krytycy pian, i ich producenci, a spór dotyczy wyłącznie tego, jak często się to zdarza.
Wniosek jest niewygodny dla całej branży, łącznie z nami: o tym, czy ściana będzie ciepła za dwadzieścia lat, decyduje nie nazwa materiału na fakturze, tylko ręka, która go tam położyła.
Dopiero teraz różnica techniczna
Skoro ryzyko siedzi w wykonaniu, to materiał wybiera się pod kątem tego, jak trudno przy nim o błąd.
Natrysk ma tu przewagę wynikającą z fizyki, a nie z reklamy: piana rozpręża się i wypełnia pole sama. Nie trzeba jej dopasowywać do nierównego rozstawu słupków ani docinać wokół przewodów. Kładziemy ją na pełną głębokość słupka konstrukcyjnego C24 o wymiarach 54 na 145 milimetrów, czyli 145 milimetrów izolacji, i przylega do drewna na całej powierzchni.
Ma jednak znaczenie, jaka to piana. W konstrukcji drewnianej stosujemy wyłącznie otwartokomórkową, Icynene, o 99 procentach komórek otwartych. Powód jest prosty: ściana z drewna musi oddawać parę wodną na zewnątrz. Materiał zamknięty komórkowo zatrzymałby wilgoć w konstrukcji, a paroizolacja parę wodną tylko opóźnia, nie zatrzymuje jej. Dlatego skrót „PUR", którym w cennikach określa się jedno i drugie, potrafi wprowadzić w błąd. To dwa różne materiały o różnym zachowaniu.
Na zewnątrz konstrukcji dochodzi osobno 100 milimetrów styropianu, a w wariancie za dopłatą wełna fasadowa tej samej grubości.
Dzień, w którym można to zobaczyć
Wróćmy do tych kilku godzin z początku.
Skoro o wszystkim decyduje wykonanie, to jedyne sensowne zabezpieczenie nie polega na wybraniu właściwej nazwy z cennika. Polega na tym, żeby ktoś to obejrzał, zanim ściana się zamknie.
Dlatego u nas robi się to tak. Pianę natryskuje u nas zawsze ta sama firma, Best Point, na jednym produkcie, i zajmuje się ona wyłącznie izolacjami. Nie jest to ekipa, która w tym tygodniu izoluje, a w przyszłym kładzie płytki. Przy natrysku o wyniku decydują proporcje mieszania i temperatura, więc wolimy, żeby zajmował się tym ktoś, kto robi to na co dzień.
I druga rzecz, ważniejsza: prosimy, żeby przyjechali Państwo na budowę w dniu, w którym ściana stoi otwarta. Przed zamknięciem płytą. Można wtedy obejść dom dookoła, zajrzeć w każde pole między słupkami, sprawdzić okolice okien i nadproży, dotknąć. Nie trzeba się na tym znać. Pustki widać gołym okiem, bo są ciemniejsze.
Dokładny dzień zależy od tego, jak idzie budowa, więc umawiamy go na bieżąco. Samo zaproszenie jest stałe i dotyczy każdego domu.
Co z tego wynika dla Państwa
Jeżeli mają Państwo przed sobą wybór izolacji, proponujemy przestawić pytanie.
Zamiast „pianka czy wełna" warto zapytać wykonawcę o trzy rzeczy: kto konkretnie będzie kładł izolację i czy robi tylko to, na jaką głębokość oraz w którym dniu można przyjechać i zobaczyć ścianę przed zamknięciem. Odpowiedzi na te trzy pytania mówią o przyszłych rachunkach więcej niż nazwa materiału.
A jeśli ktoś nie potrafi odpowiedzieć na trzecie, to samo w sobie jest odpowiedzią.
Czy widzieli Państwo swoją ścianę przed zamknięciem, czy dowiedzieli się o jej zawartości dopiero z protokołu odbioru?

Dom z katalogu
DOM Z7 optimus
Dom przyszłości w technologii szkieletowej PREMIUM. Zoptymalizowana funkcjonalność z tarasem 20 m².
293 000 zł brutto
Zobacz ten dom →Eksperci budownictwa energooszczędnego
Zespół DOMY przyszłości
Od ponad 200 zrealizowanych domów na Mazowszu dzielimy się tym, co działa w praktyce - bez ściemy, w trosce o Wasz lepszy dom.




